sobota, 12 marca 2016

Szwedzka dokładka. 5 400PLN

Wczoraj Volvo to dzisiaj Saab. Po raz kolejny w ciągu ostatnich dni. Co poradzić skoro na światło dzienne wyglądają takie ładne egzemplarze. Gdybyście mnie zapytali co wybrać ze szwedzkich śledzików to pewnie wskazałbym Saaba. Gdyby nie ten przebieg.

Nie, wcale nie chodzi mi o to, że jest wysoki sam w sobie. Bądźmy szczerzy, dla tak solidnego auta 300 tys kilometrów nic nie oznacza. Mało tego, wystarczy na niego spojrzeć żeby zobaczyć, że nadwozie zniosło te kilometry nadzwyczaj dobrze a w kabinie raptem fotel kierowcy wygląda na wstępnie ugnieciony. Niestety, bolączką marki są fantastyczne skądinąd silniki tych samochodów. Przy tym przebiegu, lubią się już przytrzeć panewki wału. To z kolei prowadzi do pojawienia się stuków a następnie zaprzestania pracy motoru. Cóż, trzeba żyć z taką świadomością i mieć odłożone na tę okoliczność parę złotych. Czy Saab jest tego wart? Dla mnie tak. A jak ktoś nie ma jeszcze zdania, koniecznie powinien spróbować.

Saab w ogłoszeniu - tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz