Gramy z Orkiestrą

wtorek, 24 maja 2016

Perełka - Fiat 125S Samantha

Był na tegorocznej wiosennej aukcji Ardor samochód, który przyćmił moim zdaniem wszystko inne, co mieli tam do zaproponowania. Auto było piękne, jak to coupe, ale przy tym skromne, jak to Fiat. Bo faktycznie był to Fiat, nawet 125, ale karosowany przez Carozzeria Vignale. Tak, tych samych, na których teraz Ford powołuje się próbując upchać na rynku nieco podchromowane Mondeo.

Carozzeria Vignale założono w 1948 roku. Jej właścicielem był Alfredo Vignale, projektant podwozia dla Fiata Topolino. Młoda firma wystartowała wyjątkowo dobrze. Alfredo był bowiem ulubieńcem Enzo Ferrari, który zlecał Vignale budowanie nadwozi w pierwszych latach działania Ferrari. Poza tym budowano również auta dla Lancii i Maserati aż do lat 60. kiedy Vignale zaistniało jako samodzielna marka.
Jak to we Włoszech, nie mogło się obejść bez współpracy z Fiatem. Początkowo Vignale przygotowywał prototypy i tzw. show cars ale w końcu lat 60. opracowano również serię aut opartych o mechanikę Fiatów 124 i 125.
Samantha 125S to zgrabne coupe o zadziwiająco płynnej linii uzyskanej między innymi dzięki zastosowaniu podnoszonych (ręcznie, za pomocą dźwigni umieszczonej po lewej stronie kolumny kierowniczej) reflektorów przednich. Auto było bardzo ciche i wygodne. W kabinie nie brakowało miejsca dla czterech osób. Bagażnik umieszczono pod opadającą łagodnie tylną częścią nadwozia.
Mimo pozorów delikatności, nowe auto było całkiem szybkie. Napędzana dwuwałkowym silnikiem Lampredi 1.6 o mocy prawie 100 koni, Samantha do setki rozpędzała się w niecałe 13 sekund.
Tych samochodów wyprodukowano w sumie około setki i auta nie były rozprowadzane poprzez sieć sprzedaży Fiata ale przez niezależnych sprzedawców. Samanthy nie można było kupić np. we Francji, ale już w Monako tak. Dzisiaj taki pojazd to prawdziwa rzadkość.
Wystawiony na licytacji w Rozalinie Fiat Vignale osiągnął cenę 140 tysięcy złotych. Co ciekawe, taka Samantha sprzedawana niedawno przez dom aukcyjny Bonhams uzyskała podobną cenę więc należy z przyjemnością stwierdzić, że rynek potrafił docenić rzadkiego Fiata.
Ja cieszę się, że udało mi się zobaczyć Samanthę na żywo i porozmawiać z jej właścicielem. To od niego dowiedziałem się np. że Vignale, również autor kultowego Jensena model Interceptor, zastosował we Fiacie drzwi od angielskiego samochodu. Z kolei na ostatniej Auto Nostalgii przechodziłem obok imponującego stoiska firmy zajmującej się renowacją Interceptorów. Gdyby zatem coś poszło nie tak i we Fiacie drzwi uległy szkodzie, to już wiecie co robić.


Marcin Suszczewski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz