niedziela, 15 maja 2016

PORADY. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Mówi się, że to co robi producent samochodu jest najlepszym na co dane jest nam liczyć w danym pojeździe. Cóż, może to i prawda i może wielu osobom wystarcza to, co daje im producent. Zawsze jednak znajdzie się ktoś, kto będzie poszukiwał czegoś więcej.

 Pierwszy raz z fotelami, które zastępują fabryczne zetknąłem się w moim Maluchu. Nie dawałem już rady wysiedzieć na fabrycznych tapczanikach i poszukiwałem alternatywy. Po wielu próbach, w tym nieudanych zupełnie z dwoma fotelami tzw. prywaciarskimi, nabyłem od zaprzyjaźnionego rajdowca kubełek. Kubełek pozbawiony był jakiejkolwiek regulacji ale siedziało się w nim idealnie. Odbyłem w nim trasy do Londynu i Goteborga. Maluchem...
Potem zaniedbałem temat aż w moje ręce trafiło Volvo 240. Auto było generalnie bardzo ładne i sprawne ale miało też wadę, którą zapewne wielu właścicieli tego modelu również odkryło. Oparcia foteli były dość wysokie i raczej delikatne. Kiedy czasem rzucił się na nie ktoś cięższy, oparcia się niestety wyginały a często i łamały. W mojej dwusecie fotel był taki wygięty, że ostatecznie musiałem rozejrzeć się za alternatywą. Zupełnie przypadkiem wpadł mi w ręce fotel marki Scheel z szynami pasującymi do 240. On odmienił jazdę Volvem.
Fotele tzw. aftermarket są z reguły bardzo solidne i świetnie tapicerowane. Są bardzo wnikliwie dopracowane pod kątem ortopedii. Krótko mówiąc, są one na pewno drożej wykonane niż wiele z fabrycznych foteli. Z biegiem lat ten rynek trochę stopniał, ludzie przestali zajmować się zmianami w swoich samochodach i zadowalają się tym co jest. Ale nie wszyscy.
Niedawno rozpocząłem użytkowanie Citroena C5. Mój BX osiągnął szacowny już wiek i nie chcę go cisnąć w codziennym użytkowaniu stąd pomysł na uzupełnienie. Rzecz jednak w tym, że jak każdy samochód, również C5 miał kilka spraw, którymi należało się zająć, w tym fotel kierowcy. Ewidentnie siadał w nim ktoś ciężki. Do tego stopnia ciężki, że gąbki na lewym rancie i siedzisku zostały bezlitośnie wysiedziane a dla mnie zostało smakowanie stelaża pod cienką warstwą alcantary. Jakoś mi się ten pomysł nie spodobał, a upychanie nowych gąbek i obszywanie - też nie.
I tym sposobem pewnego dnia znalazłem na jednym z serwisów ogłoszeniowych ogłoszenie fotela. Holenderski fotel marki "ASS"... (tylko bez aluzji proszę ;)) zdawał mi się całkiem zdrowy a na dodatek napisane było w ogłoszeniu, że pasuje do C5. Natychmiast zadzwoniłem do kolegi Tomka Packa, znanego pilota rajdowego i w naszym kraju specjalistę w dziedzinie motoryzacyjnego fotelarstwa. Tomek wiele lat spędził w Holandii i towarzyszył np. narodzinom firmy Bimarco więc po udzielonej przez mistrza rekomendacji ostatecznie się na fotel skusiłem.
Kiedy przyjechał, naprawdę się ucieszyłem chociaż okazało się, że nie było w nim żadnego mocowania do podłogi. Należało więc dokupić dedykowaną do samochodu konsolę, która umożliwia zamocowanie fotela w fabrycznych miejscach w podłodze oraz zapewnia ustawienie fotela na odpowiedniej wysokości w stosunku do pozostałych elementów sterowania autem.
No cóż, po próbnych posiadówkach na podłodze garażu stwierdziłem, że fotel jest na tyle obiecujący, że skontaktowałem się z firmą ASS w Holandii. Po krótkiej wymianie maili, przedstawili ofertę na konsolę oraz zestaw do deaktywacji poduszki powietrznej fotela. Zleciłem zamówienie i w kilka dni zestaw dotarł pod drzwi. Nie czekając długo, rzuciłem się do montażu. Na szczęście wystarczyło odkręcić tylko cztery śruby, wytargać fabryczny fotel a potem zarzucić w to miejsce mój nowy (stary) ASS. Po pewnym czasie fotel był już zmontowany i ustawiony.
Pierwsze wrażenia z jazdy są świetne. Fotel ma dłuższe siedzisko niż te oryginalnie stosowane. Ma też naprawdę przyjemną tapicerkę. Póki co, nie udało mi się w nim jeszcze pokonać żadnej dłuższej trasy ale już nie mogę się takowej doczekać. To, co jest pewne, to świetna pozycja siedząca z doskonałym podparciem ud oraz ramion i stabilizacją tułowia w zakrętach. Cieszy mnie też szeroki zagłówek. Zwróćcie uwagę, że ten element czasami jest naprawdę zadziwiająco mały. W ASS dobrze się człowiek czuje. Fotel daje pewność dobrej pozycji i fantastyczny komfort.
Producentów takich foteli jest wielu. Na myśl przychodzi kultowe Recaro ale i inni. Jeśli jesteście przekonani do swojego auta a fotel kierowcy jest już nieco zbyt wygnieciony, pomyślcie o takiej inwestycji. Ja przeprowadziłem już taką operację trzykrotnie i nigdy nie żałowałem. Polecam.

Marcin Suszczewski

2 komentarze:

  1. Chętnie bym zamieniła fotel w mojej astrze g, ale muszę szukać foteli dedykowanych bo boczne maskownice fotela skrywają poduszki powietrzne:(

    OdpowiedzUsuń
  2. właśnie o tym piszę. w mojej C5 też miałem poduszkę w boku fotela i przy instalacji nowego fotela zastosowałem urządzenie produkcji Recaro, które uspokaja komputer pokładowy. oczywiście, poduszki w nowym fotelu już nie ma...

    OdpowiedzUsuń