poniedziałek, 27 czerwca 2016

PORADY - 5500 na Weatherproofach

Nie raz i nie dwa zdarzyło mi się słyszeć, że na zimówkach można spokojnie jeździć cały rok. Cóż, niby nie ma w tym nic nadzwyczajnego o ile całoroczna temperatura w naszych stronach nie przekracza, powiedzmy, 15-20 stopni. W Polsce to jednak niewykonalne, na co potwierdzenia dostarcza ostatnio pogoda za oknem.

Trzeba zrozumienia budowy opony zimowej, żeby stwierdzić, że nie można od niej oczekiwać zbyt wiele. Nie tyle jest to kwestia bieżnika, bo ten przecież jest inny na niemal każdej spotykanej w ofercie zimówce a i sam jego krój różni się sezonowo.
Miałem kiedyś przyjemność tworzyć kampanię reklamową dla polskich opon Kormoran (nie jestem pewien czy ktoś z was jeszcze pamięta ale w reklamówce grał Paweł Wilczak i piękna pani z Citroenem 2CV) i przy pracach nad nią odbyłem wiele rozmów z technikami z Olsztyna. To oni właśnie powiedzieli, że krój bieżnika opony może dość radykalnie przechodzić z czegoś co kojarzymy z zimą do czegoś co powinno działać tylko latem. To bowiem w mieszance, z której opona jest wykonana, jest odpowiedzialna za jej zachowanie. A nie sam wygląd opony.
Oczywiście, nie można lekceważyć kwestii takich jak szumy toczenia, przyczepność i odprowadzanie wody. Dobrze skrojony bieżnik bez wątpienia może oponie dać przewagę nad innymi w tych kategoriach. Bez świetnej mieszanki nie ma jednak mowy o sukcesie. Podobnie jak w papierosach czy kawie. No, po prostu się nie uda.
O ile jednak w oponach zimowych i letnich mieszanka ma działać w określonym zakresie temperatur – i najczęściej działa, ale tylko właśnie w tych wyznaczonych zakresach – to w oponie całorocznej trzeba wszystkie przyjęte wcześniej reguły postawić na głowie. Dlatego właśnie najlepsza nawet zimówka i to ze świetnie skrojonym bieżnikiem, nie ma najmniejszych szans w temperaturach jakie opanowały Polskę ostatnio.
No dobrze, skoro już to wiemy, to pora dowiedzieć się jak spisują się całoroczne Nokiany Weatherproof testowanego przeze mnie kompletu w rozmiarze 215/55R16. Przyznam szczerze, że w ostatnich tygodniach samochód poszedł trochę w odstawkę, spadło tempo nawijanych kilometrów. Kto by jednak nie ulegał pokusie dwóch kółek kiedy za oknem taka pogoda. Grane są więc skuterek, rower i motocykle. Nie powiem, dają okazję żeby w nich również zbierać uwagi odnośnie ogumienia, ale to temat na osobny tekst.
Wracajmy do testu opon, a tu udało się ostatnio wykonać dłuższą trasę na polskie wybrzeże. Poza autostradową trasą, opony zebrały cięgi na bocznych drogach Kaszub. No naprawdę, nie można o nich powiedzieć wiele dobrego. Dziura na dziurze, dziurą pogania. A wydaje się, że w końcu rzut beretem od świetnie teraz skomunikowanego Trójmiasta.
Mimo upałów powyżej 30 stopni i dość ciężkiego przodu mojego Citroena C5 z silnikiem 2.2 HDI, opony nie wydały z siebie nawet pojedynczego pisku na pokonywanych rondach. Nie piszczały również przy ruszaniu ani hamowaniu.
Dlaczego piszę o tych piskach? Otóż mam doświadczenie z innymi wielosezonówkami np. Klebery Quatrac, które w takich warunkach piszczą niemiłosiernie. Testowałem je w zeszłym roku i wydawały z siebie dźwięki na tyle niepokojące, że skierowałem samochód na badanie geometrii zawieszenia żeby wyeliminować podejrzenie o poza-oponiarską przyczynę pisków.
Z Nokianami nie ma mowy o takich kompromitujących zachowaniach. Nie ma też mowy o poczuciu jakiejkolwiek miękkości i pływania po nawierzchni. Tak to się dzieje z zimówkami używanymi latem. Nie tylko piszczą przy zakrętach ale przede wszystkim sprawiają niepewne wrażenie podczas jazdy i to takiej nawet na wprost i niekoniecznie bardzo szybkiej.
Eksploatowana latem zimowka praktycznie traci wszystkie swoje własności. Nie tylko przyczepność i sprężystość. Wskutek eksploatacji w wysokich temperaturach bieżnik nie radzi sobie nie tylko ze zwykłą jazdą ale przede wszystkim gubi się w trudnych warunkach pogodowych np. w deszczu.
Tym bardziej rośnie moje zadowolenie z Nokianów. Jadą pewnie, dają poczucie pełnej pewności za kierownicą a o ich rewelacyjnym wręcz zachowaniu w deszczu pisałem wcześniej. Potwierdzam i powtarzam. Wystarczy rzut oka w lusterko wsteczne kiedy jedziecie po mokrym, Weatherproofy wypompowują całą wodę spod bieżnika i tworzą za samochodem niemal chmurę wodnego pyłu.
Citroen przeszedł niedawno badanie techniczne na stacji diagnostycznej. Przejrzano zawieszenie ale oponom nikt nie poświęcił uwagi. A może po prostu nie było wątpliwości po rzucie oka na tłusty jeszcze wciąż bieżnik Nokianów?
To dopiero początek lata, a nasz test oznacza jeszcze wiele przejechanych kilometrów. Nawinięte dotąd 5500 to zapewne raptem rozgrzewka dla zestawu fińskich gum. Przewiduję, że nie powinny mieć większych trudności z pozostaniem na felgach do około 40 tysięcy kilometrów. Będę was na bieżąco informować o moich wrażeniach i trzeba pamiętać, że wraz z przejechanymi kilometrami właściwości opon mogą się pogarszać. Czy tak się stanie? Zobaczymy.

Marcin Suszczewski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz