poniedziałek, 12 września 2016

Miałem z takim epizod. 3 000PLN

Każdy z nas ma na koncie większe role i epizody. I nie, nie mówię o społeczności aktorskiej, w końcu sam się do niej nie zaliczam. Chodzi mi o nasze związki z samochodami. Takimi wyszukanymi, wiecie. Przez siebie lub kolegów.

Akurat tamta zielona (też) trzyseta znalazła mnie sama. Podarował mi ją kolega. Ponieważ nie jeździła, zamówiłem lawetę, która zaniosła Volvo do serwisu. Przyznam szczerze, tak się cieszyłem z prezentu, że nie zaglądałem w żadne zakamary. Dają to bierz, to była zasada, którą zastosowałem. Trochę na wyrost, jak się miało okazać. Żeby skrócić opowieść, o ile mechanikę dałoby się jeszcze wskrzesić, Volvo było pozbawione blacharki. Porzuciłem ten szwedzki projekt. I dobrze. Co nie znaczy, że tu nie jest lepiej...

Volvo w ogłoszeniu - tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz