środa, 26 września 2018

Wieloryb z pazurem. 29 500PLN

Ależ mi się zawsze ten kształt podobał. A jaki to był szok dla kogoś kto przez lata jeździł kanciakiem Caprice i nagle w pobliskim salonie pojawiły się te wyciągnięte wieloryby. To w wersji cywilnej, a wyobraźcie sobie, że zamiast Kii, zatrzymują was do kontroli czymś takim.

Wielkim orędownikiem tej motoryzacji był w swoim czasie Maciek Zientarski. Miał takiego i kombi też. Potem jego wspólnik zaraził się tą samą chorobą. Ostatnio, w Chevroleta wsiadł też niejaki Blogomotive i również nie mógł się nim nacieszyć. Coś takiego w tych samochodach jest, że nie ma się ochoty z nich wysiadać a droga leniwie nawija się na koła. Cóż, przestrzenie robią swoje. Powściekać się za kółkiem to można w Monte Carlo (chociaż tam stosowne służby akurat szybko gaszą każdy taki odruch) ale w USA czy Szwecji, skąd Caprice przyjechał, drogę liczy się nie tyle w jednostkach odległości, co czasu.


Caprice w ogłoszeniu - tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz