poniedziałek, 3 grudnia 2018

Prezenty, prezenty... 77 700 czy 35 000PLN?

Grudzień wiele usprawiedliwia. Nawet to, że czasami wydajemy więcej niż sobie zaplanowaliśmy. Tylko czy to jest mądre, ktoś zapyta? Nie wiem, nie umiem określić czy mądrym jest sprawianie sobie przyjemności, ale potrafię doradzić jak sprawić sobie przyjemność mądrze.
O czerwonym Volvo już pewnie wiecie więc nie będę zanudzać. Dość rzec, że auto pokazało się u nas, zapadło człowiekowi w głowę tak, że w końcu je wziął i kupił. I dobrze. Ale to było tylko Volvo i generalnie nie ma się co jarać.
Za to dzisiaj jest. W końcu to Carlos, legenda rajdowych szlaków, ta Celica, o której marzyli wszyscy, ale tylko wybrani mogli ją mieć. Jak ten pan, który ją teraz sprzedaje. O tym, czym jest wersja Carlos Sainz Celiki GT4 nie będę się rozwijał. Są źródła o niebo lepsze ode mnie, ale warto podkreślić, że dla poszukiwacza takiej Toyoty to jest najbardziej poszukiwana wersja. Oczywiście nie na tej nieoryginalnej feldze. W sensie, felga jest oryginalna, ale nie od tej Celiki, co trzeba.
Jak widać, taki zakup nie jest tani i pytanie czy można mieć "Carlosa" za mniej. Oczywiście, że można. Wystarczy nabyć Celikę GT4 stylizowaną na tę limitowaną. Będzie to prawie "Carlos" i tak trzeba na nią patrzeć. Za mniej, dostajemy prawie to samo. Ale czy na pewno?
Rzecz w tym, że Carlos jest wart więcej tylko pod warunkiem, że jest oryginalny. Wszelkie podróby nie mają racji bytu i nie stanowią wartości dodanej. Znaczy się, wydanie 35 tys za podróbę zamiast 75 tys za oryginał mija się z celem.
Ktoś powie, że to jednak prawie 50 tys różnicy a na pewno podwójna przebitka. Cóż, będzie miał rację, ale zapytać raczej trzeba czy ta podrabiana jest warta swoich pieniędzy?
Moim zdaniem, jak tak na nie spoglądam to obie powinny być tańsze. Ale nieznacznie. Natomiast lepiej wydać za "the real deal" niż się potem tłumaczyć przed kolegami.


Oryginalna Celica Carlos Sainz - tutaj.

Bardzo zbliżona, ale nie oryginał - tutaj.

1 komentarz: