Jeszcze więcej rumakowania ;)

Z początkiem kwietnia 2019 roku uruchomiłem nową stronę, rozwinięcie Wyszukanych. Przez minione lata zgromadziłem tutaj wiele treści ale i potrzebę rozwoju, innego ujęcia mojej pasji - motoryzacji. Dlatego powstał Likonic.pl - czytaj Lajkonik ;).

Zapraszam do dalszej lektury, będzie więcej, lepiej, sprawniej i czytelniej.

Marcin Suszczewski

piątek, 8 marca 2019

Zamiast goździka i rajstop. 18 600PLN

Nawet nie chce mi się sprawdzać w jakiej cenie oferowane były nowe te Subaraki. Pamiętam za to, że kiedy taki jeden stanął w 1992 roku w salonie marki na Smolnej w Warszawie, można było odnieść wrażenie, że pilot UFO zaparkował swój statek i poszedł w miasto. Ówczesna zaś stolica naprawdę miała sporo do zaoferowania.
SVX stanowił prawdziwą paradę możliwości technologicznych japońskiej marki, która zaczynała przecież od sprzedawania samochodów z napędem 4x4 w salonach z traktorami i sprzętem rolniczym. Taką mieli strategię ale też mniemanie o sobie. Nigdy zbyt wysokie. Wraz z SVX przyszły też starty Colina McRae i nagle Subaru z nieznanej manufaktury dziwacznych pojazdów urosło do rangi kultowej marki i eksperta napędu 4x4. Takie życie. Jeżeli więc komuś wydaje się, że goździk i rajstopy to wszystko na co sobie zasłużył, niech pomyśli ponownie. Przykład SVX pokazuje bowiem, że można sięgać o niebo wyżej.


SVX w ogłoszeniu - tutaj.

2 komentarze:

  1. Ja pamietam jeszcze przeglądany katalog Subaru XT "za dzieciaka" od ktorego zaczęła się między innymi fascynacja motoryzacją:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod wieloma względami XT było o wiele bardziej odjechane. Już samo nadwozie zapowiadało wiele a zasiadanie za sterami to jak udział w Gwiezdnych Wojnach. Cóż, czyste szaleństwo w citroenowym stylu.

      Usuń