czwartek, 13 czerwca 2013

Kontrapunkt - Autobianchi Y10

Pamiętam jak zobaczyłem to auto pierwszy raz we Włoszech i rzuciło mną o ziemię. Było wykończone w środku alcantarą i robiło niesamowite wrażenie. Ten egzemplarz jest mniej luksusowy ale i tak robi wrażenie. Cena faktycznie trochę od czapki bo jednak nie jest to wyjątkowy samochód.
Jeśli sprzedający skruszeje to brać. W sumie trudno ocenić ile to auto powinno kosztować. No bo niby nic a jednak coś. Prawie nowy samochód w cenie lepszego skutera. Co ważne z częściami do niego nie będzie problemu. Poza tym poziom lansu jest dość wysoki mimo wszystko. No bo pochwalimy się znajomym, że kupiliśmy auto. Zapytają jakie. A my na to: Autobianchi. Coooo? No Autobianchi Y10. Co to jest? Gwarantuję, że niewielu będzie wiedziało o co chodzi. A że to Fiat w skorupie Lancii ze znaczkiem na „A”. Taki zakup trzeba rozpatrywać w kategoriach wygłupu, żartu lub próby zwrócenia na siebie uwagi. Tak poważnie to przecież samochód nie ma klimy, ABSu, wspomagania, elektryki i stref kontrolowanego zgniotu. W tej chwili nie jest dobry czas na jego sprzedaż. Ja bym poczekał jeszcze chwilkę i zarejestrował go na zabytek. Wtedy może cena by nie wzrosła ale kto by nie chciał mieć takiego zabytku za 8000zł?

Damian Śmigielski

Autobianchi u nas - tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz