piątek, 25 października 2013

Kontrapunkt - Alfa Romeo 156 GTA

GTA za dychę. Czego można chcieć więcej? Pod warunkiem, że szukamy zabawki. Umówmy się GTA to nie jest samochód do jazdy na co dzień. Na pewno nie. Dlaczego? Pięknie brzmiący i wyglądający silnik V6 pochłania niewyobrażalne ilości paliwa. Zawieszenie przekazuje informacje na temat tego jaką farbą pomalowane są pasy na jezdni. To nie ułatwia codziennej eksploatacji. A dlaczego taka maszyna piekielna jest do wzięcia za „dychę”?  
Ona jest taka tania bo nikt jej nie chce kupić. Po części ze względu na to co napisałem wyżej a po części przez to jaką opinię ma Alfa na naszym rynku. Myślę, że jak pojedziemy po nią z niższą kwotą w małych nominałach to na jej widok sprzedający podpisze umowę. A my staniemy się posiadaczami auta wyjątkowego. Oczywiście GTA wymaga masy pracy. Po pierwsze trzeba ją odszczurzyć. Zerwać folię i zobaczyć co kryje się pod spodem. Felgi do lakierowania proszkowego. I duży pakiet startowy bez oszczędności. Lekko obstawiam, że drugie tyle włożymy w nią od razu. Ale to nie będzie wyrzucona kasa. Kiedy już GTA błyśnie oryginalnym Alfa Rosso, silnik będzie pachniał czystością a skóra na siedzeniach będzie doprowadzona do stanu używalności to zapewniam was, że niewielu będzie takich, którzy się nie obejrzą za nią na ulicy. Oczywiście można pójść jeszcze dalej. Wymiana układu wydechowego na przelot. Wstawienie poliuretanu w miejsce elementów metalowo gumowych w zawieszeniu. Gwintowane zawieszenie. To będzie coś. Moim zdanie to naturalna droga jaką powinien pójść nowy właściciel Alfy. Radość z jazdy i doznania będą niesamowite.  Za 20 lat ten model będzie miał swoją wartość.

Damian Śmigielski

Alfa u nas - tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz