poniedziałek, 19 maja 2014

WIDOK Z OKNA - Tanio już było

Odwiedziłem Auto Nostalgię. Bo chciałem zobaczyć, bo byli znajomi, bo niedaleko. I nie żałuję.
Głównie dlatego, że wreszcie słowo ciałem się stało czyli bajki o okazyjnych zakupach starszych samochodów faktycznie trafiły na półki z bajkami.
Wszyscy wiemy jak to jest, a ci co nie próbowali to jeszcze wszystko przed nimi. Upatrujemy sobie jakieś auto, czytamy fora, pytamy znajomych i znawców. Okazuje się, że znalezione auto nie jest wcale takie drogie a jest szansa te przysłowiowe „pięćset” jeszcze utargować. A potem to już z górki. Bo graty do zawiechy pół darmo. Ba, całe silniki rozdają na szrotach za nic. A w ASO duperele leżą w stosach i czekają tylko na nasz przyjazd.
Zatem dobijamy targu, zadowoleni ciśniemy do domu i… zaczyna się. Zależnie od naszego stopnia spostrzegawczości i staranności, już po kilku dniach wiemy, że jest niewesoło. A to wciąż jeszcze optymistyczny scenariusz. I właśnie to było widać na Auto Nostalgii. Znaczy się, nie było widać tych okazji. Wiele natomiast stało eksponatów, które sugerowały, że nikt nie wszedł lub nie wejdzie w ich posiadanie odmawiając sobie przez tydzień kawki i ciasteczek z Camargo – celowo użyłem tej nazwy, pasuje do klimatu youngtajmerów.
Taka sytuacja osobiście mnie cieszy. Lubię jak samochód jest dopracowany, ma wszystko na swoim miejscu i porządnie jeździ niezależnie od wieku. To zaś zwyczajnie kosztuje. Jak auto stało, to ma pewnie dziury albo rdzę na progach, błotnikach i spodach drzwi. Tarcze pewnie do wywalenia, połowa osprzętu silnika nie hula a zatęchła tapicerka nadaje się do porządnego prania. Jak z kolei jeździło to połowa elementów wymaga lub za chwilę będzie wymagała wymiany, a do wymiany będzie pewnie przednia szyba.
No nie ma bata, jak byśmy nie chcieli mrużyć oka, samochód zużywa się i trzeba się z tym pogodzić. Tylko wtedy będziemy skłonni zabudżetować nasz zakup z bezpiecznym marginesem. Jaki to jest ten bezpieczny. Cóż, zależnie od modelu, marki, kraju pochodzenia i stopnia rozpadu, przyjmijmy od 50 do 150 procent i będzie dobrze. Co prowadzi do kolejnego wniosku, o którym piszę również – tu będzie samochwała – w dziale Rynek magazynu "Classic Auto", który niedługo się ukaże. Zaczynajmy skromnie.
Bo popatrzcie, jeśli wydacie około 4000 złotych na auto, do którego dołożycie jeszcze 4000 to będziecie śmigać fajnym autem z ciekawym klimatem w cenie kompletu dwóch kompletów opon do naprawdę dobrej fury. Ja wiem, może będzie niedostatek mocy. Może tapicerce będzie brakowało naturalnego powiewu skóry. To prawda. Ale słowo wam daję, że po jakimś czasie zaczniecie doceniać swoją wstrzemięźliwość i zwyczajnie radować się swoim zadbanym automobilem.  To będzie start.
I nikt wam nie zabroni po roku czy dwóch odsprzedać tak utrzymany wóz innemu początkującemu, dołożyć kolejne X i dodatkowe XX i poszerzać motoryzacyjne doświadczenie. Wierzcie mi, to jest złota droga do tego by starszy samochód stał się waszą dumą zamiast udręką. A jeśli się nie zgadzacie, wpadnijcie za rok na Auto Nostalgię i przyjrzyjcie się wystawionym tam autom. Następnie odpowiedzcie na proste pytanie: czy chcę żeby mój wóz też tak kiedyś wyglądał czy wystarczy, że czasami odpali i przejedzie wokół podwórka…

Tekst: Marcin Suszczewski, zdjęcie: Artur Kusto http://artflyer93.blogspot.com/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz