wtorek, 9 września 2014

TANIOŚĆ - Tanio ale z fasonem. 1 200PLN

Pierwsze zdjęcie wyjaśnia wszystko. Mamy do czynienia z obiektem antycznym ale pięknym. Mowa oczywiście o gipsowym Adonisie, który stoi obok czerwonego Forda.
Gdybyście przypadkiem sfinalizowali transakcję, zamawiamy Adonisa w prezencie dla siebie. Już my mu godne miejsce wynajdziemy pod krzakiem, a może nawet koło wejścia.
Nie ma co ukrywać, zakres kwot w jakich poruszamy się we wtorkowej "Taniości" to nie jest nic wielkiego. W zasadzie liczymy tylko na to, że auto będzie w jednym kawałku ze skłonnością do jazdy. No i masz, znowu niespodzianka.
Ok, motor nie zwija asfaltu, za to jest trwały. Poza tym jest suchy jak pieprz i nie wygląda, żeby ktoś coś kombinował pod maską. A to zawsze dobry znak. Zostawmy jednak silnik i skupmy się na nadwoziu. Toż to Orion.
Mówimy o jednym z bardziej udanych sedanów opartych na podwoziu hatchbacka. To nie koślawa Jetta czy pożal się boże Thalia. Tu każda linia ma sens a bagażnik nie wygląda jak na siłę doklejony. Ten wóz może się podobać. Podobnie jak podobać może się wnętrze - wygląda bardzo ładnie. Kaman, ludzie, mówimy o aucie za 1200 złotych.
Link do ogłoszenia - tutaj.

13 komentarzy:

  1. Ale fuks! 200 tys jak w pysk strzelił!! Po 23 latach to prawie jak 6 w totka. Zakładając, że starszy pan (rocznik 1950), kupił autko we wrześniu 1991, okazuje się, że przejeżdżał średnio 8695 km rocznie. To był wyjątkowo zapobiegawczy Niemiec (ale oni tacy są), bo kupując to autko, mając zaledwie 41 lat, postanowił je cały czas garażować, a w trosce o zdrowie i własne serce (bo na pewno nie serce autka), wszędzie chodził pieszo, pewnie autostradami jak to w Niemczech - tam tak mają. Ehhh, piękny kraj to był już wtedy.

    OdpowiedzUsuń
  2. ...a co ma do rzeczy kretyński opis sklecony przez sprzedającego z popegieerowskiej wioski na zachodnich kresach do wartości tego auta? Liczy się stan techniczny wozidła za 1200 zł i tyle. Redaktor zwraca uwagę na suchy silnik, w którym nikt nie gmerał - a to już jest więcej warte niż żądany tysiak. Każdy normalnie myślący człowiek wie, że to auto ma 400-500 tys przebiegu, ale jeśli trafiło jako nowe w ręce świadomego klienta-Niemca (serwis, eksploatacja) to co z nim nie tak????? [p]

    OdpowiedzUsuń
  3. takich wpisów nam trzeba. jeszcze, jeszcze ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nic nie tak, przecież nie napisałem ani słowa o cenie, czy realnej wartości, ani nawet o podejrzewanym przebiegu. Nawiasem mówiąc uważam, że jest mniejszy niż 500, a może nawet niż 400 tys. sądząc po wnętrzu, na tyle na ile je widać. Mam natomiast już dość "kretyńskich opisów skleconych przez sprzedających z popegieerowskich wiosek", na które łapią się równie kretyńscy kupujący, których jest większość, dlatego większość opisów jest właśnie takich. Durny naród!

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że każdy NIEnormalnie myślący człowiek wie, że to auto ma 400-500 tys. Normalnie myślący jak widzi napisane 200 tys to wierzy że jest 200 tys. Ludzie jak długo będziemy jeszcze tolerować oszustów w tej branży i łamanie prawa? Oczywiście ja wierzę, że ten Orion ma 200 tys.

    OdpowiedzUsuń
  6. To właśnie jest ten fuks - autko po 23 latach jazdy w Niemczech i jak widać jeszcze w Polsce od blisko roku, ma dokładnie 200 tys. Pewnie sprzedający nie wie, że gdyby miało pow. magicznych 200 tys., też by sprzedał za tego tysiaka i w tym stanie, z tą różnicą, że gdyby podał np. 500 tys. byłby bardziej wiarygodny, nie wspominając o uczciwości. Ale może akurat udało mu się, że przy takim przebiegu postanowił sprzedać. Po prostu czekał do równych 2 setek żeby powiedzieć papa. Ojj durny naród!

    OdpowiedzUsuń
  7. Handlarze doprowadzili do tego, że jak kupiłem rok temu sprowadzonego paska kombi b5 2001 1,9 tdi z przebiegiem 260 tys. od uczciwego (chyba) sprzedawcy, z oryginalnym lakierem na każdym elemencie i wnętrzem w dobrym stanie, po wymianie w Polsce sprzęgła, dwumasy, rozrządu i kilku innych duperel łącznie za 5 tys., to do dziś nie wierzę, że przebieg jest prawdziwy - wychodzi 22 tys./rok. A przecież takich aut jest trochę nawet w Niemczech. Dopiero jak pomierzyłem auto w ok. 100 punktach (!) miernikiem lakieru, postanowiłem "pogodzić" się z zapewnieniami, że jest bezwypadkowy (może). Obłęd!

    OdpowiedzUsuń
  8. nie wiem czy zauważyliście, ale część handlujących autami zaczyna powoli odpuszczać kasowanie przebiegów. może to być, że nasycenie używanymi autami jest po naszej stronie granicy tak duże, że opłaca się po prostu pozbyć towaru z placu. wszak samochód, który stoi niszczeje bardziej od takiego co już jeździ. wiadomo, jak jeździ to też go ktoś naprawia itd.

    OdpowiedzUsuń
  9. Że jak...? Chyba nie zrozumiałem myśli Szefa. Nie kasują, bo jest dużo aut na placu i chcą szybko sprzedać, bo jak jeździ to go ktoś naprawi itd.... Czy ja już niedomagam intelektualnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba faktycznie nie domagam :(

      Usuń
  10. No normalnie, handlarz woli taniej oddać furę zamiast ją kisić miesiącami na placu. Niemożliwe? Nie było nic o kasowaniu. To by była ostateczna ostateczność. chyba mało kto by po to sięgał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest logiczne, ale najpierw była mowa o kasowaniu przebiegów, że niby odpuszczają... i to mi dało do myślenia, jak rebus jakiś...

      Usuń
    2. aaa, to nieporozumienie. chodziło o kasowanie całych samochodów... ;)

      Usuń