czwartek, 2 października 2014

PORADY - Woda w aucie

Woda jest potrzebna do życia. Ale czy samochodowi też? Oczywiście, jest mnóstwo sposobów, na które można wykorzystać wodę z korzyścią dla samochodu. Trzeba jednak pamiętać, że z autem jak z pacjentem. Leki trzeba stosować ostrożnie i najlepiej za zgodą samochodowego doradcy. I tak jest z wodą.
Woda doskonale służy do pielęgnacji samochodu. Jest doskonała do mycia karoserii. Wymagany jest dodatek płynu do mycia lub później kosmetyków. Ale podstawą wszystkiego jest… woda. Wodą zraszamy lakier, w wodzie rozrabiamy szampon, wodą spłukujemy. Niektóre myjnie oferują też płukanie wodą… demineralizowaną. Po niej na szyby i blacha lśnią bez smug. Trochę jak w reklamie luster.
Woda demineralizowana to także życiodajny płyn… akumulatora. Powiecie pewnie, że do akumulatora się nie zagląda, a już na pewno niczego nie dodaje. To prawda, ale tylko w przypadku baterii całkiem bezobsługowych. Tradycyjny akumulator, z dostępem do cel (odkręcane koreczki) wymaga okresowego sprawdzenia poziomu… wody. Jeśli wody nie widać, należy dolać. Demineralizowana dostępna jest w butelkach na stacjach benzynowych.
Zimą to może nie, ale latem, woda stanowi też doskonałą bazę dla płynu do szyb. Spryskiwacze można zasilać gotowym płynem lub wykonać płyn samodzielnie. W Szwecji i Niemczech, jeszcze parę lat temu, dostępne były specjalne kraniki wodne na gumowym wężu, aby uzupełniać zbiorniki płynu do spryskiwaczy. Podjeżdżasz na stację, maska w górę i dolewasz sobie wody. Wygodne, prawda?
Przy okazji ciekawa obserwacja. Co producent to pomysł na wlew dla płynu (lub latem wody). Fiat na przykład z uporem maniaka produkuje wlewy gdzie płyn powinno się wprowadzać strzykawką. Dla odmiany Mercedes, od dawna stosuje zbiorniczki do płynu (wody) z grzałką. W ten sposób płyn nie zamarza zimą i podawany jest na szybę ciepły.
Przed zbliżającym się letnim sezonem, warto rozważyć próby z koncentratem do przygotowania płynu do spryskiwaczy. Koncentraty w płynie a nawet w tabletkach są dostępne w sprzedaży. Skoro więc woda powinna być wszędzie dostępna, może zamiast wozić bańkę z płynem, warto przerzucić się na sam koncentrat, a wodę dolać. Za darmo.
Woda to również sprzymierzeniec wnętrza auta, zwłaszcza skórzanej tapicerki. Pomimo prawdziwego multum specjalistycznych środków do pielęgnacji skóry, najstarsza i najskuteczniejsza metoda to mydło i… woda. Po dokładnym wyczyszczeniu wodą i mydłem, skórę nacieramy mleczkiem i presto – gotowe. Jak nowa.
Woda pokazuje czasem mniej przyjazne oblicze. Kiedy parcieją uszczelki, potrafi zawitać na nasze ubranie. Co nieco więcej wiedzą o tym właściciele kabrioletów. Kiedy odpryśnie lakier i nie zrobimy zaprawki, woda zamienia blachę naszego auta w rdzawe nieszczęście. Nawet kiedy na auto ptak „nap taka”, warto natychmiast pozbyć się tej wątpliwej z pomocą… wody. Ptasie pamiątki są niezmiernie żrące i szkody na lakierze będą widoczne po krótkim czasie ich wożenia.
Wody szczególnie nie lubi elektronika. Ze zrozumiałych względów komputery i kable w aucie zabezpieczane są przed wilgocią. Znane są przypadki aut typu 4×4, które zanurzały tył w wodzie aby wyciągnąć z wody (!) przyczepę z piękną łodzią – i tak pozostawały. Okazywało się, że w tyle auta zamontowano jakiś ważny komputer, który polany wodą kończył żywot.
A skoro o tym mowa, warto też wspomnieć, że nawet pokonywanie głębszej kałuży może dla auta okazać się śmiertelną próbą. Wjechanie w wodę z nadmierną prędkością powoduje podniesienie fali, której wysokość może sięgnąć chwytu, którym silnik zasysa z otoczenia powietrze. I to w ilościach liczonych a metrach sześciennych. Kiedy do chwytu wleci woda, możemy być pewni, że podąży już prosto do silnika. A co dzieje się z rozgrzanym metalem, do którego nagle wlejemy zimnej wody, chyba łatwo sobie wyobrazić.
Woda jest niezbędna do życia. W samochodzie trzeba jej używać, ale z szacunkiem. Dbajmy o to, by nasze auto smakowało jej tam, gdzie należy. Wtedy będzie czyste i pachnące – prawdziwy przedmiot naszej dumy.
Marcin Suszczewski
Fot. YoungTimerHouse.pl

Tekst pierwotnie ukazał się na blogu AutoNego.pl

1 komentarz: