niedziela, 19 października 2014

Sprawiedliwości zadość. 11 900PLN

A teraz przyjrzyjcie się dobrze dzisiejszej propozycji i odpowiedzcie sobie szczerze na pytanie: czy lepsza taka Mazda czy Passat z podobnym przebiegiem ale jednak VW o prawie dekadę starszy. Nam udzielenie odpowiedzi idzie opornie. Bo Passat (tak, ten czerwony GT sprzed paru dni) wręcz jaśnieje świeżością. Poza tym zwraca uwagę linią.

Mazda dla odmiany, to taki wóz, że nie da się o nim pamiętać. Nie wierzycie? To sprawdźcie. Spójrzcie na zdjęcie 626, a teraz zamknijcie oczy i postarajcie się przywołać jej obraz. Cóż, mgła.. nicość. Coś takiego stało się z japońską firmą, że złapała w tamtym czasie okres produkowania samochodów całkiem nijakich. Czy to ma jednak przesądzać o zakupie? Czy taki argument ją skreśla?
Cóż, Mazdy z reguły nie kupuje się dla radości z jazdy (z wyjątkiem MX-5 i RX-8) czy dla epatowania zamożnością (z wyjątkiem CX-7, CX-9 i Xedosów). Auta tej marki z reguły stanowią mega solidną propozycją mechaniczną a ich prawdziwym atutem jest jakośćwykonania.
Tę jakość widać w naszej Mazdzie na każdym kroku. Staranne wykończenie kabiny, elegancko dobrane wyświetlacze na konsoli centralnej, a nawet - cóż za szaleństwo - dwukolorowa skóra na kierownicy. Z zewnątrz jest podobnie. Solidnie bardziej niż ładnie. Nie da się w niej zakochać, ale można zbudować trwały i harmonijny związek oparty na tym, że Mazda nie wchodzi nam nigdy w drogę.
A koniec końców, jest to nadal ciekawa alternatywa dla innych dwulitrowych benzyniaków z tamtych roczników. Bo jest w świetnym stanie i ma mały przebieg. Dlatego warto zapłacić więcej by cieszyć się nią dłużej. W sensie tę relację bezkonfliktową budować ;).

Mazda w ogłoszeniu - tutaj.

1 komentarz:

  1. Próbowałem już dodać ten komentarz pod czerwonym Passatem, ale coś zepsułem.
    Otóż, mam wrażenie, że ten blog bezrefleksyjnie promuje sprowadzane z Niemiec do Polski trupy (albo nie tyle trupy co samochody pod pewnymi względami wadliwe), które tutaj są picowane, plakowane, kręcone są liczniki i sprzedawane po zawyżonych cenach jako auta w unikatowym stanie.
    Niemcy naprawdę nie są idiotami i wiedzą, że samochód w dobrym stanie kosztuje dużo - choćby był "tylko" starym passatem lub mazdą 626. Auta za zachodnią granicą są też średnio droższe od tych w Polsce.
    I teraz wyjaśnijcie mi jak to auto ma być "idealne" skoro nie dość, że przyjechało z droższego motoryzacyjnie kraju, to jeszcze handlarz musi na nim zarobić?
    Też lubię polować na fajne samochody na allegro i innych serwisach, ale nie oszukujmy się - większość idealna jest tylko w ogłoszeniu...

    OdpowiedzUsuń