Gramy z Orkiestrą

poniedziałek, 20 października 2014

WIDOK Z OKNA. Nowe Mondeo dotarło...


Już jest, wylądował. Z rocznym opóźnieniem spowodowanym strajkami pracowników belgijskiej fabryki Forda. Strajkowali gdyż Amerykanie zdecydowali o zamknięciu fabryki i przeniesieniu produkcji do Hiszpanii. Cóż, trudno się Belgom dziwić. Opóźnienie nie wpłynęło negatywnie na emocje premiery. To wóz znacząco odbiegający od tego do czego Mondeo nas przyzwyczaiło.


Przede wszystkim nowy wóz, oraz mniejszy Focus, debiutują z nowym nosem. Złośliwi mówią, że to Aston dla ubogich. Cóż, nie miałbym wiele przeciwko temu żeby bieda tak wyglądała. Wóz ma fajne, wyraziste linie i eleganckie przetłoczenie biegnące na wysokości klamek. Komicznie wyglądają malutkie tarczki hamulcowe w wielkich felgach. Sugerowałbym zakup rozmiaru mniejszego niż 18 czy 19 cali. Komfort również powinien wtedy zyskać. W kabinie Mondeo zbliża się niebezpiecznie do Volvo. Doskonałe materiały wykończeniowe, nowoczesne interfejsy elektroniczne. To się może komuś nie podobać, ale dzisiaj większością funkcji steruje się z ekranu zamiast przyciskami.

Na premierze były wozy w wersji kombi i sedan. Nie wydaje mi się, żeby ktoś w XXI wieku chciał jeszcze kupować sedana, ale właśnie w nim zabudowano napęd hybrydowy. To taka wersja Mondeo z dwulitrowym silnikiem benzynowym i współpracującym z nim napędem elektrycznym obiecuje zużycie paliwa na poziomie 4,5 litra, prędkość maksymalną w okolicach 190km/h i przyspieszenie do setki w około 9 sekund. Cena tej wersji to 122 tysiące złotych. W tej cenie to będzie najtańsza hybryda tej wielkości oferowana na polskim rynku. Czy najlepsza to się okaże, ale ludzie z Forda deklarują, że spędzili nad tym napędem sporo czasu i jest ona naprawdę dopracowana. Na drugim końcu skali pojawić ma się EcoBoost z litrową benzyną.



Kabina nowego Mondeo jest wygodna i przestronna ale wysocy kierowcy, którzy w poprzednim wozie czuli się jak w domu, mogą się tutaj zdziwić. Wóz ma mocno zabudowaną kabinę, konsola otacza jadących dość szczelnie. Znowu, to są atrybuty Volvo. Podobnie jak volvowska "floating console" uwalniająca dla kierowcy miejsce za sterowaniem audio i wentylacji. Ford dorzucił do niej dostęp od przodu kabiny, nie tylko z boków i z tyłu. Dla mnie bez różnicy, to rozwiązanie nadal wydaje się trochę bez sensu aczkolwiek fakt, że powiększa okolice miejsca kierowcy. Do końca po co, trudno zgadnąć.  Nowe Mondeo należy do zupełnie nieznanej generacji samochodów. Oferują tak kompletne wyposażenie, że trudno sobie wyobrazić co jeszcze można by upchnąć. Szkoda, że większość nabywców nie sięgnie po nie wszystkie. Wtedy cena ich Mondeo spokojnie doszłaby do poziomu Mercedesa czy BMW. A przecież nie o to chodzi.
 Podsumowując, Mondeo wreszcie wjechało w XXI wiek. Oferuje świetną stylizację, dobre silniki i wersję hybrydową. Nie ma się również czego wstydzić w kwestii dostępnego wyposażenia. Kupującym wypada życzyć tylko jednego: oby nas na nie było stać.
Serdeczne podziękowania za umożliwienie mi wstępu na premierę składam koledze Konradowi Tomaszkowi, w swoim czasie pracownikowi warszawskiego salonu Forda, Auto Nobile.

Marcin Suszczewski





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz