Gramy z Orkiestrą

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Japończyk od Niemca... 1 599EUR (plus opłaty)

Niektóre modele samochodów stają się pożądane z tak nawet błahego powodu, że zaczyna ich zwyczajnie brakować wśród nas. Taki los dotyka wiele aut sportowych, zwłaszcza tych tańszych. Na potęgę giną w wypadkach i potem już nie opłaca się ich reperować. Ale z ulic znikają też szybko starsze modele "Japończyków". Przegrywają walkę ze rdzą. A my cenimy te, które się tej próbie oparły.

Japońskie samochody, te produkowane w Japonii, z niewyjaśnionych powodów pozbawiono procesu zabezpieczania blach. Tak potraktowane i najczęściej również pozbawione fabrycznego zabezpieczenia progów i podłogi, te auta szybko padają ofiarą korozji. Najpierw pojawia się rudawy nalot, potem purchelki a na koniec błotniki i progi odpadają całymi płatami.
Zdarzają się jednak chlubne wyjątki. Sam mam w domu taki wyjątek - Corollę E10. Co prawda miała już wymieniony kawałek progu, ale tylko kawałek. W porównaniu do innych jej braci i sióstr, można o niej rzec, że w kwestii odporności na rdzę stanowi bezpośrednie zagrożenie dla niemieckich i szwedzkich wozów. Dobrym przykładem na to, że cuda jednak się zdarzają, jest ten Galant.
Może jednym z powodów takiego stanu jest niski przebieg auta. A może po prostu o samochód należycie dbano. Niewątpliwie stanowi udany przykład świetnie zachowanego japońskiego samochodu. A gdy do tego dodać, tradycyjną w tamtych czasach u Japończyków, długą listę wyposażenia, to kupno takiego Mitsu powinno stać się samą przyjemnością.

Kontakt do Mitsubishi - wypełnij formularz kontaktowy w lewym górnym rogu naszej strony.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz