czwartek, 12 lutego 2015

Kant kombi i nie karetka. 15 000PLN

Motoryzacyjne ikony PRL-u nie budzą we mnie cieplejszych uczuć. Owszem, doceniam kanciaki, kaszlaki i borewicze. One wszystkie odegrały swoje role i to nie tylko w kultowych serialach i innych produkcjach filmowych z epoki. To jednak nie znaczy, że mogę przejść obojętnie obok Fiata 125p kombi.

Fiat 125p to samochód wielu zalet. Przede wszystkim, że w tamtych czasach pochodził niemal wprost z całkiem udanych konstrukcji włoskiej marki. Co prawda był nieco przez inżynierów peerelu skundlony a FSO robiło co mogło żeby jakość wyprodukowanych egzemplarzy tylko nieznacznie odbiegała od tego, co mieli do zaoferowania robotnicy z bratniego Togliatti. W efekcie jednak powstawały całkiem estetyczne pojazdy ze znośną techniką. Co innego jednak kombi. O ile sedan 125p był udany to kombi wznosiło się ponad świat peerelu. Było eleganckie, lekkie a przy tym pojemne i... nie bójmy się tego określenia: lajfstajlowe. Moja narzeczona, jako dziecko, wygrała takie auto dla swoich rodziców w loterii. Gdzie to takie dzieci są dzisiaj, ja się pytam. Lub loterie.
Kant kombi to dzisiaj niezwykle rzadka pozycja na rynku samochodowym. Przeważnie, jak już, to trafiają się ex-sanitarki. Nie muszę nikogo uświadamiać, że poza grzybkiem na dachu, te auta mają też swoisty grzybek we wnętrzu. Wożenie latami leków i opatrywanych rannych, odbija im się czkawką a niebieskawa tapiderka boczków to nie jest coś, za co chcielibyście zapłacić.
Tymczasem nasz "wyszukany" to kombi zwyczajne i dla ludzi. Tzw. cywilne. I w tym cały jego urok. Czerwony Kant, brązowe "skóry", czego chcieć więcej? Moim zdaniem, bardzo warto.
Fiat w ogłoszeniu - tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz