wtorek, 10 lutego 2015

TANIOŚĆ. Od kołyski aż po grób. 1 050PLN

 
W żadnym wypadku niczego nie insynuuję ale chciałem tylko zwierzyć się, że brałem osobiście udział w premierze tego modelu. Lśniące nowe Ibizy pokazał nam Seat gdzieś w Hiszpanii, nie pamiętam gdzie. Samochód bardzo mi się spodobał, a głównie wersja GTi.

Wcale nie żartuję. Byłem tam, jeździłem wszystkimi wersjami. Pamiętam jak dziś, że nie do zaakceptowania był dla mnie diesel i słabsze wersje. Natomiast zarówno 1.4 jak i 1.6 były całkiem smaczne. Ale to właśnie GTi skradło moje serce. Było w Ibizie coś jeszcze. Stylizacja. Ten samochód, oparty przecież wprost o Golfa 2, wnosił do świata coś więcej. Potem w Seacie mówili o tym bodaj "Auto emocion" i różne wariacje tego sformułowania. Fakt pozostaje faktem, że zarówno wnętrze (koniecznie przy okazji obczajcie zegary Seata z eleganckimi wskazówkami w żywych kolorach) jak i nadwozie mogły Golfowi pokazać, że ponadczasowa nuda ma w istocie jeszcze jakąś konkurencję. To było wtedy. Dzisiaj okazuje się, że niejeden Golf 2 trzyma się kupy lepiej niż większość Seatów. Ten egzemplarz nie jest przy tym wyjątkiem. Korozja go dopada, ale pozostaje dzielny i wierny. Dlatego zasługuje na wzmiankę w dziale Taniość.
Moim zdaniem, warto tego Seata wziąć, zadbać o technikę i nie przejmować się zupełnie korozją. Ta zeżre go być może w trzy lub cztery lata, ale do tego czasu będzie można sobie Ibizą spokojnie pojeździć i nie przejmować się odpadającymi kawałkami blachy. Warto, bo Golf 2 dał temu modelowi świetne geny.
Ibiza w ogłoszeniu - tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz