wtorek, 31 marca 2015

WYSZUKANY POLECANY. Sentymentalizm tkwi w nas... a we mnie na pewno. 10 000PLN

Nikt z nas nie jest człowiekiem z żelaza (poza jednym, który jest, a raczej był... a może nie był, kto to dzisiaj sensownie rozsądzi...) a ja nim na pewno nie jestem. Dlatego poza względami takimi jak spalanie czy wskazanie G uzyskiwane w zakręcie, w samochodzie liczą się dla mnie też inne aspekty. Mam mianowicie słabość do aut, z którymi łączą się wspomnienia.

Był rok 1991, trafiłem do USA, najpierw Los Angeles a potem... Kolorado. Tam mieszkałem dłuższy czas... No nieważne. Ważne, że właśnie w Kolorado bliżej poznałem... Bronco. I traf chce, że tamten pojazd był w zasadzie identyczny z dzisiejszym "Wyszukanym Polecanym". W sensie, że też czarny i też z czerwonym wnętrzem.
Tamtym Bronco zjeździłem asfalty i bezdroża okolic Arrowhead. Miałem okazję sprawdzić jego możliwości zarówno na trasie do miasta (po zakupy) jak i w lesie, po stromiznach. Jeśli bowiem ktoś myśli, że w Kolorado góry są tylko z nazwy to jest w głębokim błędzie. Na wyższych szczytach latem spokojnie zalegają śniegowe czapy.
Powiem wam tak, może nie jest to wóz doskonały a jego wyniki zużycia paliwa znacząco odbiegają od świetnych rezultatów uzyskiwanych przez rozmaitej maści pierdzistołki, ale prawda jest taka, że jak patrzę na wielkie reflektory i wysoką maską to ożywają wspomnienia. Zwierzęta przychodzące pod okno, kolega strzelający z rewolweru do myszy w środku nocy i... wieczory przy burbonie.
Zresztą co tu dużo gadać, nie po to kiedyś o nim pisałem, żeby się teraz powtarzać. Sami poczytajcie.

Bronco do kupienia - tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz