Gramy z Orkiestrą

sobota, 21 maja 2016

Dodatkom nie było końca. 4 500PLN

Kiedy tu w Polsce dostawaliśmy ofertę biednej Mazdy 626 z dychawicznym dieslem to była ona tak prosta, że nikogo nie było stać nawet na pomalowanie jej zderzaków. W tym samym czasie, na innych europejskich rynkach, ludzie dwoili się i troili, żeby Mazda wyglądała lepiej.

Przyznam wam się, że pierwszy artykuł jaki udało mi się opublikować w tygodniku "Motor" dotyczył właśnie tych tzw. bieda opcji na polskim rynku. Głośno wyrażałem swój sprzeciw wobec praktyk większości firm, które Polakom proponowały biedę zawiniętą w szary papier. Tak, to nie była nawet bieda w sreberku. Dzisiaj każdy z dumą wspomina te początki ale powiem wam coś, te auta, które wtedy oferowały nam Toyota, Mazda czy Ford to były ewenementy na europejską skalę. Europejskiej? Zobaczcie dla porównania co wtedy kupowali Niemcy. Niby to samo, ale jednak zupełnie inaczej.

Mazda 626 w ogłoszeniu - tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz